wtorek, 10 lutego 2015

Od Mirandy do Max'a

Wolnym krokiem weszłam do hotelu. Jakieś pół godziny temu przyjechałam na tą wyspę. Na pierwszy rzut oka wydawała się całkiem spoko. Założyłam sobie okulary na głowę i poszłam do recepcji po klucz do mojego pokoju. Po kilku minutach weszłam do swojego pokoju, który był duży jak chciałam. Szybko rozpakowałam i przebrałam się. Postanowiłam iść pozwiedzać wyspę. Szybko włożyłam telefon do kieszeni a okulary zawiesiłam na bluzce. Gdy wyszłam z budynku zaczęło mnie razić słońce. Jak można chodzi w taki dzień bez okularów? – zapytałam siebie w głowie. Zaczęłam iść przez miasto omijając kilkunastu przechodniów. Gdy szłam jakąś uliczką usłyszałam krzyk jakieś dziewczyny. Gdy spojrzałam w stronę jakiegoś zaułku zobaczyłam chłopaka, który pił krew dziewczyny. Oparłam się o ścianę jakiegoś budynku.
- Nie ładnie zabijać ludzi o poranku. – powiedziałam szyderczo uśmiechając się.
( Max ? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz