- Jak chcesz. Ale muszę się przebrać. - powiedziałem kończąc kawę.
- Spoko. Gdzie się widzimy?
- Pod hotelem za kwadrans ok? - zapytałem.
- Dobra.
Poszedłem do swojego pokoju i przebrałem się. Wyszedłem i skierowałem się w kierunku wyjścia. Wychodząc z hotelu zobaczyłem kilkoro osób. Nie było jednak tam Lidii. Postanowiłem poczekać. Lidia po kilku minutach wyszła.
- Co tak długo? - zapytałem z uśmiechem.
- Bardzo śmieszne. Gdzie biegniemy?
Lidia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz