Chwilę staliśmy nad rzeką i patrzyliśmy się na jej nurt. Nie wiem dlaczego ale mnie to uspokajało. Czułem się szczęśliwy.
- Czujesz to? - zapytałem dziewczynę.
- Ale co?
- Ten zapach... - wciągnąłem głębiej powietrze.
- Wanilia? - podsunęła mi Lidia.
- Nie wydaje mi się. - powiedziałem i puściłem się biegiem.
Po kilku metrach oglądnąłem się za siebie i zatrzymałem.
- Idziesz? - popatrzyłem na nią.
- No dobra. - mruknęła.
Zaczęliśmy biec. Zapach był coraz bardziej wyczuwalny. Biegliśmy już dobre trzy minuty, a woń zdawała się uciekać przed nami.
Lidia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz