Użyłam jednej ze swoich mocy i po kilku sekundach znalazłam się w jednej
z największych bibliotek. Nie zamierzałam tu spędzić zbyt wiele czasu.
Pamiętałam że już tu kiedyś byłam i moja koleżanka pokazała mi pewną
księgę. Po wielu latach dalej tu była. Wzięłam ją i otworzyłam. Na
stronie 216 było napisane wytłuszczonym tekstem "Zmiennokształtni". To
było to czego szukałam. Przeczytałam dalej:
"Stworzenie może przybrać dowolną postać za pomocą kontaktu z drugą
osobą. Przyjmuje jego wygląd oraz cechy fizyczne jak prędkość,dobry
wzrok."
Szlag. Zaklnęłam cicho. Max jest wampirem.
"Można go zabić za pomocą srebrnego sztyletu zamoczonego w krwi jego ostatniej ofiary zmiany."
Odłożyłam książkę na miejsce i wróciłam do akademii. Musiałam spotkać
się z Maxem. Otworzył mi drzwi. Wyglądał jakby dopiero wstał z łóżka.
Musiało być naprawdę wcześnie biorąc pod uwagę że minęłam dwukrotnie
zmianę czasową.
-Wyglądasz koszmarnie złotko -prychnęłam i weszłam przez drzwi.
Ponownie przeczesał włosy ręką i zamknął drzwi.
-Możesz się ubrać?
-A co dekoncentruję cię? -zaśmiał się.
-To nie jest tego typu rozmowa gdy stoisz przede mną półnagi. Będziemy rozmawiać o zmiennokształtnym.
-Zmieno..co?
-Zmiennokształtym. Trzeba go zabić zanim zrobi coś co zniszczy ci życie.
-To słodkie ze się o mnie martwisz-prychnął.
-To się nie powtórzy więc się nie przyzwyczajaj. -uśmiechnęłam się lekko.
Max?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz