- Po prostu to nie twoja sprawa, przecież to moje życie, przyszłaś tutaj nie wiadomo skąd i ciebie interesuje wszystko! - krzyknąłem wstając. Wyszedłem z lokalu czym prędzej. Dziewczyna pobiegła za mną, jednak nie była w stanie mnie dogonić. Zbyt późno za mną wyleciała. Pobiegłem do jakiegoś rowu, u wybrzeży miasta. Zmęczony, wyciągnąłem scyzoryk z kieszeni, i zacząłem dźgać siebie. Umarłem cicho, w samotności, z niespełnionymi ambicjami.
<zt.>
<Napisane okropnie, żeby w końcu zakończyć historię Danny'ego>
<TO KONIEC OPOWIADANIA>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz