Dostałam kluczyk do hotelu. W pokoju nie było źle. Poukładałam swoje
rzeczy na pułkach, wepchnęłam ciuchy do szafy, a walizkę pod łóżko.
Rozejrzałam się jeszcze raz. Nieźle. Zeszłam na dół i skierowałam się do
restauracji. Zjadłam, wypiłam, zanudziłam się, wyszłam. Na dworze
wiało, ale pogoda była ładna. Ruszyłam w stronę lasu. Było tam niezwykle
pięknie.
- Czego tu szukasz? - usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się i ujrzałam dziewczynę.
- Przyszłam tak sobie, nie mam co robić. - odparłam wesoło.
- Jestem Kira. - powiedziała.
- Ja Luna, ale możesz mi mówić też Elena, a jak się bardzo uprzesz, to
nazywaj mnie Narcyzą. - uśmiechnęłam się na widok jej lekko
zdezorientowanej miny. - Bo to wszystko, to moje imiona. - dodałam.
- Ja mam tylko jedno. - zaśmiała się.
- Wilkołaczka? - zapytałam.
- Tak jest, ty również?
- Yep - kiwnęłam głową, wprowadzając w taniec na wietrze moje włosy.
Kira?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz