Zrobiło mi się go jeszcze bardziej szkoda niż wcześniej. Szybko
przemyślałam jego słowa. Wstałam i wyciągnęłam do niego rękę. Teraz to
on patrzył na mnie dziwnie. Uśmiechnęłam się do niego,
-Chodź. Wpadłam na coś co na pewno Ci się spodoba.
Niepewnie przyjął rękę i podniósł się.
-Chcesz krwi? To mi zaufaj. - Odparłam i ruszyłam w stronę budynku w którym mieszkamy. Szliśmy w milczeniu przez kilka minut.
-Jeśli poczujesz się gorzej, powiedz mi. Rozumiesz? - Zapytałam spoglądając na niego. Wyglądał blado, ale w końcu to wampir.
-Dobra. - Kolejna chwila ciszy. - Czemu mi pomagasz?
Jego pytanie zdziwiło.
-Jestem wampirem jak Ty. Nie można zostawiać "swoich" w potrzebie. -
Odpowiedziałam mu życzliwie. Po tych słowach zorientowałam się, że
jesteśmy przed wejściem do hotelu. Weszliśmy do środka i udaliśmy się do
mojego pokoju. Chłopak usiadł na łóżku a ja otworzyłam szafkę. W niej
stała ogromna ilość specjalnych pojemników z krwią.
-Nie boisz się? - Zapytał po chwili gdy wyciągnęłam jeden z nich.
-Ciebie? Nie, jesteś zbyt osłabiony. - Odkręciłam i podałam mu pojemnik.
Postawiłam krzesło naprzeciwko łóżka. Niepewnie spojrzał mi w oczy,
miały kolor szary.
-Na zdrowie. - Uśmiechnęłam się, ponaglając aby wypił zawartość.
<Danny ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz