Wieczorem poszłam do hotelu, poprosiłam o pokój. Dostałam kluczyk i
ruszyłam do chwilowego miejsca zamieszkania. Co dalej - zobaczy się. Po
dotarciu na miejsce rozpakowałam swoje rzeczy. Potem trochę słuchałam
muzyki, oglądałam maraton Iron Man'a, Avengers i kilka innych filmów.
Rano ubrałam się w koszulę w kratę, dżinsy i wyszłam na dwór. Kiedy szłam chodnikiem wpadł na mnie jakiś chłopak.
- Uważaj jak chodzisz. - mruknęłam i odeszłam, trochę poirytowana. Nagle chwycił mnie za ramię. Prędko jednak puścił je.
- Czyżby demon? - zaśmiał się.
- Skąd to wiesz?
- To nie codzienność czuć od dziewczyny chłód. - uśmiechnął się ponownie. Co mu tak wesoło?!
- Po co mnie zatrzymałeś? - powiedziałam.
- Może żeby się lepiej poznać. - i znów się zaśmiał.
- Jestem Max. - wyciągnął rękę.
- Julie. - uścisnęłam i wyrwałam rękę z jego uścisku szybciej, niż zdążył się znów zaśmiać, czy uśmiechnąć.
- Coś jeszcze? - zapytałam, zanudzona już trochę.
- Co powiesz jutro na kino? - uśmiechnął się ponownie.
- Tak po prostu? Tak o - podchodzisz do nieznanej dziewczyny i już
"Idziemy do kina?" - uniosłam brew i przyjrzałam się mu dokładniej.
- A co to za problem, zresztą już się znamy.
- Taak, świetnie się znamy. Jesteśmy jak dobrzy, starzy przyjaciele. -
powiedziałam z udawanym przekonaniem pomieszanym z sarkazmem i klasnęłam
parę razy w ręce.
- To idziemy?
- Jasne! - odparłam szybko. Zaskoczony z pozy zrezygnowanej wyprostował się nagle i uśmiechnął.
- Naprawdę? Nie żartujesz?
- Nie, dlaczego? W końcu i tak nie mam tu nic do roboty...
<Max? Na co? xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz