piątek, 23 stycznia 2015

Od Danny'ego

Siedziałem w lesie. Rozmyślałem na tematy ważne i nie. Byłem na tej okropniej wyspie, gdzie straszyły duchy, a do tego brakowało mi krwi. Chodziłem w tym smętnym miejscu, wołałem te duchy... nic, zero krwi! A ona ma taki piękny kolor... tak pięknie smakuje. Proszę, dajcie mi krew! Cóż, nie mogłem zrezygnować. Konieczność zmusiła mnie do wypicia własnej krwi.
 - Ach! Aaa! - jęczałem, choć właściwie byłem wielce zadowolony z siebie. A potem... padłem na ziemię zmęczony, osłabiony...

<Ktoś? Uprzedzam, Danny ma problemy psychiczne...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz