[UWAGA. Przed przeczytaniem dodam, że dialogi mogę brzmieć dziwnie...]
- Źle... - zacząłem głośno oddychać. - Dlaczego wszyscy mnie tak ranią?! - zacząłem krzyczeć i zdzierać z siebie ubranie. - Przecież ja chcę tylko krwwwi! Krwwwi! Agrrr... - akcentowałem słowa, rycząc. Zaraz jednak się rozpłakałem i padłem na kolana. - Ach... dlaczego?! - nie miałem już siły dalej krzyczeć.
Emily podeszła do mnie.
- Z tego co widzę, to chyba nie czujesz się dobrze... - kwaśno się uśmiechnęła i podrapała po głowie.
- Ja chcę tylko krwi... ona jest jedynym ukojeniem na tym świecie... - rzekłem, a Emily patrzyła na mnie dziwnie.
<Emily? :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz