Nie mogłam w to uwierzyć, że od tak pozwolił mi odejść. Kilka godzin chodziłam bez celu w kółko. Dotarłam do jakiegoś placu zabaw. Usiadłam na jednej z ławek. Patrzyłam na szczęście innych. Cały czas myślałam o Danny'm. Dlaczego ja go tam zostawiłam? Mogłam wrócić... Może kiedyś jeszcze go spotkam. Westchnęłam i patrzyłam na otaczający mnie świat. Wstałam i zaczęłam odchodzić, nie przestając myśleć o chłopaku. Jak zawsze niezdarna ja musiałam wpaść na kogoś. Podniosłam oczy i zobaczyłam przed sobą chłopaka. Przeprosiłam go, zamieniliśmy kilka zdań i dalej ruszyłam w swoją stronę. Był głupim dup.kiem który uważał, że wszystko co ma cycki musi na niego lecieć. Prychnęłam wkurzona. Kiedy oddaliłam się od tych dzieci, matek, mężczyzn i innych dupereli usłyszałam krzyk. Ruszyłam w jego kierunku. Zobaczyłam Danny'ego. Leżał cały zapłakany. Podbiegłam do niego, kucnęłam przy nim. Spojrzałam w jego oczy, widziałam w nich pogardę. Nie wiedziałam co się dzieje.
-IDŹ SOBIE! - Darł się wniebogłosy.
-Co się dzieje? - Zapytałam cicho. Czułam jak w gardle rośnie mi jakaś gula której nie mogę przełknąć.
-Idź do swojego nowego chłopaka! Widziałem was! Widziałem... - Znowu zaczął ciągnąć się za włosy.
-Jakiego chłopaka? - Usiadłam z wrażenia co on wygaduje.
-Nie! - Odpowiedziałam mu tym samym. - Mam tego dość! Biegam za Tobą jak głupia. Staram się Ci pomagać. Martwię się o Ciebie, a Ty mnie tak traktujesz.
-Masz chłopaka!
-To był jakiś idiota! Wpadłam na niego i go przepraszałam. Ogarnij się! Zachowujesz się jak dzieciak. Chcę Ci nadal pomóc a Ty mnie odtrącasz. Ile osób wytrzymało z Tobą tak długo i mówiło, że wytrzyma jeszcze? - Po mojej wypowiedzi chłopak nie wiedział jeszcze bardziej co się dzieje.
-Idź stąd! - Krzyknął. - Nie chcę Cię znać! - Poczułam jak coś w moim sercu pęka. Chciałam zacząć płakać lecz nie mogłam.
-Chcesz tego? Chcesz abym sobie poszła?
Odpowiedziała mi cisza. Wstałam i spojrzałam na niego jeszcze raz.
-Posłuchaj mnie uważnie. Zależy mi na Tobie jak na nikim innym. Jeśli chcesz abym odeszła, dobrze. Uszanuję Twoją decyzję. Lecz pamiętaj, że ja później nie wrócę. - Mówiłam łamiącym się głosem. - Chcesz abym sobie poszła?
<Danny, pozwolisz tak odejść Emily? ;D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz