Ale to nienormalne. Ta dziewczyna nie chce się ode mnie odczepić, jakby coś ją ze mną łączyło. Nie wierzę, nie wierzę w to... i brakuje mi krwi. Spojrzałem na Emily oblizując wargi.
- Nawet nie myśl, ciołku. - od razu sprowadziła mnie na ziemię.
No cóż, bywa...
- Żegnaj. - powiedziałem do dziewczyny oddalając się. Chciałem odpocząć od tych myśli, pobyć trochę samemu. Ostatnim czasu trochę się pozmieniało.
Pierwsze co zrobiłem będąc w domu to wyciągnąłem jakąś mangę, i zacząłem ją czytać. Wziąłem ze sobą kilka z "tamtego świata".
- Nie, nie, nie! - podarłem wszystkie w jeden chwili i wywaliłem przez okno z dala. Już nic mnie nie łączy z tamtym światem! Wróciły wspomnienia.
***
Siedziałem sam, zwyczajnie na dachu swojego domu rozglądając się po okolicy. Ładnie tu... Mój harmonijny nastrój zniszczył jakiś szmer. W jednej chwili odskoczyłem.
- C-co? - nie dowierzałem. Siostra mojej mamy rzuciła we mnie szurikenami! - C-co? - jedynie na to było mnie stać. Nic dziwnego, miałem sześć lat.
- Przysięgałam twojej mamie, że zabiję ciebie - "wytłumaczyła" mi.
***
"że zabiję ciebie... że zabiję ciebie... że zabiję ciebie..."
Przestałem o tym myśleć. To zbyt silnie mnie dobija. Teraz może... może położę się spać. Zasnąłem.
<Emily? Liczę na kreatywne spotkanie się naszych postaci :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz