- Na zdrowie? - zdziwiłem się. - Przecież to nie to samo. To wygląda jak zagęszczony sok pomidorowy... a przyjemność z tego, jak kogoś gryziesz, to nie tylko krew. Ty czujesz wtedy skórę... poza tym nie mam zamiaru pić tej krwi, kto wie jak ty ją wsadziłaś do tych pojemników.
- Ma się swoje sposoby. - dziewczyna uśmiechnęła się.
Niechętnie, i TYLKO z konieczności wypiłem tą krew.
- Dobra, skoro zabraliśmy się za śniadanie, przejdźmy do obiadu. - uśmiechnąłem się, a z prawej strony wargi spływała mi krew. - Ciekawe kto dzisiaj pałęta się to mieście. - wybiegłem z pokoju do parku. Zaraz jednak za ramię złapała mnie Emily.
<Także ten... ciekawe co powie ;D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz