Chwilę zastanowiłem się. Chyba każdy na moim miejscu nie czułby się komfortowo.
- W tym świecie magicznych stworzeń są takie, które mają można powiedzieć zmienne oczy, co znaczy, iż zmieniają one swoją barwę w zależności od nastroju. Załóżmy, złość - buraczkowe, miłość - czerwone. Twoje normalnie są zielone, ale te są... mgliste.
- Co to znaczy?! - rzekła zdenerwowana. Ja jednak patrząc na świat inaczej niż reszta żyjących na Ziemi uznałem to za oznakę słabości.
- Nie wiem. Nigdy takich nie widziałem.- wybiegłem.
- A ty gdzie! Gdzie?! - krzyknęła za mną.
Wróciłem po jakiś trzech minutach.
- "Magiczne cechy aparycji i usposobienia u ras nadprzyrodzonych" - wymamrotała tytuł znacznie spokojniejsza Emily.
~ "Mgliste oczy objawiające się przeważnie u wilkołaków, czasami wampirów oznaczają ich osłabienie niekoniecznie spowodowane niską odpornością na choroby u tych ras jak przez zaatakowanie jej, i wyssanie krwi w większej ilości. Oczy te są okresem przejściowych u tych ras, a obawiać się ich nie należy. ~ przeczytałem w myślach. Przypomniałem sobie, jak od razu spotykając dziewczynę opatrzyłem jej lewą rękę.
- Także... mgliste oczy oznaczają osłabienie, acz nie należy się ich obawiać. Musisz tylko uważać na swoję lewą rękę, bo zostałaś tam ugryziona, a takie "coś" od ducha z pewnością nie jest zdrowe.
<Wiem, to było moje najgorsze opowiadanie :( Ale musiałem wybrać najlepszy pomysł z najgorszych. Choć... może ujdzie. Emily? :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz