Chłopak obrócił się gwałtownie.
-Co? - Zdziwił się.
-Nie myślałeś chyba, że po tym jak Cię uratowałam pozwolę Ci od tak
uciec. - Skrzyżowałam ręce na piersi, a głos miałam poważny. Danny nie
wiedział co zrobić, ja po chwili wybuchłam śmiechem. - Nie myślałeś
chyba, że będę Cię więziła.
-No nie wiem. - Odparł też z uśmiechem. Widać było, że czuje się
znacznie lepiej. Nastała chwila ciszy. - Może też chcesz iść coś
przekąsić? - Rzucił przeczesując włosy.
-Już myślałam, że nie zapytasz. - Zadrwiłam i ruszyłam prowadząc go do wyjścia.
Na zewnątrz to on przejął inicjatywę i zaczął mnie prowadzić.
Kilkanaście metrów w nieznanym mi kierunku minęły w ciszy.
-Gdzie my w ogóle idziemy? - Zapytałam.
Danny :P ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz