wtorek, 27 stycznia 2015

Od Emily cd. Danny'ego

Przed chwilą mdlał a teraz szłam z nim na spacer. Jest specyficzną osobą ale to ja jestem przy nim a nie ktoś inny. Byłam z tego powodu z siebie dumna.
Szliśmy w milczeniu. Powoli zaczęłam rozpoznawać okolicę, szliśmy nad rzekę. Zaczęło być już ciemno, księżyc i gwiazdy oświetlały nam drogę.
-Czemu? - Widziałam, że coś mu chodzi po głowie. Nie wiedziałam tylko co. Spojrzałam na niego pytająco.
-Czemu nadal jesteś przy mnie. - Był spokojny i opanowany.
-Może dlatego, że mi na Tobie zależy? Może dlatego, że się o Ciebie martwię? Może dlatego, że nie chcę aby coś Ci się stało? - Chwila ciszy. - Nie wiem tak dokładnie... - Skłamałam.
Kilkanaście metrów dalej znaleźliśmy się na miejscu. Usiedliśmy blisko lustra wody.
-Ślicznie tu. - Powiedziałam cicho. Jakbym mówiła do siebie. Danny uśmiechnął się do mnie. Nie robił tego za często. A szkoda bo uśmiech miał akurat fajny.

Danny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz