Wziąłem Emily nad rzekę. Dotarłem tam szybko, była lekka. Nie obchodziło mnie co jej jest, tylko żeby się w końcu obudziła. Wsadziłem jej głowę do rzeki. Okazało się, iż to zawsze działa.
- Oszalałeś!? - odepchnęła mnie wstając.
Zacząłem płakać.
- Ja... ja chciałem pomóc. - spojrzałem przygnębiająco na Emily płacząc. Zachowywałem się jak dziecko.
- Przepraszam. Myślałem, że jakiś nieznajomy chciał mnie utopić... W końcu nie wiadomo czego spodziewać się po tej wyspie. - dziewczyna podrapała się z tyłu szyi.
Szybko wstałem i pobiegłem z dala od dziewczyny. Skoro była niewdzięczna, to ja też muszę. Muszę być zły! Dotarłem nad cmentarz. Postanowiłem zniszczyć nagrobki. Gdy ja zginę, nawet zapchlona mucha nie będzie chciała przyjść.
- Do nich też nie przyjdzie! - krzyknąłem, robiąc swoje. Zaraz jednak ujrzałem zadyszaną Emily. - Po co tu przyszłaś? - powiedziałem zdziwiony. Dziewczyna jednak złapała mnie za ramię.
- Przestań. Zachowujesz się jak jakieś dziecko. - udanie sprowadziła mnie na ziemię.
<Także ten... trochę z braku weny napisane, ale jest całkiem OK 8) Emily? :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz