- Do lasu. - wskazałem lewą ręką którą nie trzymałem Emily na niebo. - Robi się ciemno, a wtedy jest dużo duchów. Z tego co słyszałem, diabły Oni posiadają ciało. Patrz nad siebie, bo właśnie stąd zwykle atakują. Nie mogę się doczekać, aż któregoś ugryzę, mniam... - oddawałem wyraźne podekscytowanie. Zaraz jednak inicjatywę podjęła Emily.
- Znam lepsze miejsce z duchami Oni. - odpowiedziała biegnąc. Ja zaś skrywałem się za nią. Po dwóch minutach ciszy zorientowałem się, że idziemy do... hotelu!
- Po co mnie tu przyprowadziłaś? - poirytowałem się. - Ja chcę krew! - puściłem za rękę Emily i padając na ziemię zacząłem łapać się obydwiema rękoma za włosy. Ciągnąłem je. Krzyczałem. Ona nic nie rozumiała! Ja chciałem krwi, krwi, i tylko krwi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz