- Czujesz się lepiej? - zapytała z uśmiechem. Właśnie, z uśmiechem! Jak bardzo się wtedy ucieszyłem. Choć, moja twarz tego nie wyrażała. Jedyne na co było mnie stać to długie przymrużenie oczu. Żałosne...
- To ja może będę szedł... - powiedziałem.
- Właściwie, to kiedy ostatni raz coś jadłeś? - zapytała ledwo powstrzymując śmiech.
***
Po wspólnie zjedzonym posiłku podszedłem do Emily, mówiąc te proste słowa:
- Dziękuje. -
Chyba nawet szept byłby głośniejszy od tego. Ale i tak coś jest nie tak z tą Emily... nigdy nie było mnie stać na coś takiego, a tu nagle... niespodzianka.
Ja zaś, już w lepszym stanie odchodziłem, mając zamiar pójść gdzieś, nie wiedząc gdzie. Może nad rzekę leśną Malsteriero? Czemu by nie, nigdy tam nie byłem.
- Zaczekaj! - zatrzymała mnie dziewczyna. - Skoro już tyle razy na siebie wpadaliśmy, to może nie przerywajmy tego, i przejdźmy się razem... - przerwała - przyjacielu...
Wytrzeszczyłem oczy. Moje serce zaczęło bić szybciej.
- Dobra. - odparłem bez uczuć. Cóż, z pewnością nie takiej odpowiedzi spodziewała się Emily.
<Tutaj już nie chciałem pisać nic na siłę, więc wymyśl coś o tej ich "przechadzce" :D :)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz